Koncert Fundacji MikulskiART
Cztery Pory Roku i Życie Kobiety
Vivaldi: pejzaż natury
Schumann: pejzaż serca
Mozart: błysk geniuszu
14.04.2026 godz. 19:00
Terminal Kultury Gocław w Warszawie
Są wieczory, w których program koncertu układa się w opowieść — nie zewnętrzną, lecz wewnętrzną: o czasie, przemianie i o tym, jak muzyka potrafi nazwać to, co w człowieku najdelikatniejsze. Dzisiejszy koncert prowadzi słuchacza od barokowego żywiołu natury, poprzez romantyczną intymność uczuć, aż do olśniewającej klarowności klasycznego geniuszu.
O koncercie
„Cztery Pory Roku i Życie Kobiety” to wieczór pomyślany jak muzyczna opowieść o świecie i człowieku: o naturze, która pulsuje rytmem pór roku, o sercu, które przechodzi przez kolejne etapy miłości, i wreszcie o geniuszu, który potrafi zamknąć dramat w formie doskonałej – z elegancją i światłem. Program prowadzi słuchacza od barokowej malarskości Antonio Vivaldiego, przez romantyczną intymność Roberta Schumanna, aż do klasycznej precyzji i emocjonalnej prawdy Wolfganga Amadeusa Mozarta. To koncert, w którym zmienność pejzażu staje się metaforą przemiany – a muzyka, niczym zwierciadło, odsłania nasze własne pory roku.
W programie:
- Antonio Vivaldi – Koncert na gitarę i orkiestrę D-dur
- Antonio Vivaldi – „Cztery pory roku” na skrzypce i orkiestrę
- Robert Schumann – cykl pieśni „Miłość i życie kobiety” (Frauenliebe und Leben)
- Wolfgang Amadeus Mozart – aria koncertowa „Ch’io mi scordi di te?” KV 505
Spotkajmy się 14 kwietnia 2026 by usłyszeć, jak natura, serce i geniusz opowiadają jedną historię: historię o przemijaniu, które potrafi być piękne.
Wieczór otwierają dzieła Vivaldiego – kompozytora, który w swojej epoce był prawdziwą „gwiazdą Wenecji”, a zarazem kapłanem i pedagogiem, pracującym z dziewczętami w słynnym Ospedale della Pietà. Koncert gitarowy D-dur ukazuje gitarę w roli subtelnego narratora: instrument nie rywalizuje z orkiestrą, lecz prowadzi z nią wysmakowany dialog, w którym słychać zarówno taneczny puls baroku, jak i śródziemnomorski blask kantyleny. W dalszej części zabrzmią „Cztery pory roku” – utwór tak popularny, że bywa „znany zbyt dobrze”, a jednak na żywo wciąż potrafi zaskoczyć. To cykl koncertów skrzypcowych, w których Vivaldi dokonuje rzeczy niezwykłej: tworzy muzykę programową w czasach, gdy sama idea „opisywania” dźwiękiem świata nie była jeszcze oczywista. Co więcej – kompozytor dołączył do utworu sonety, które niemal scena po scenie wskazują, co słyszymy: śpiew ptaków, szemrzące źródła, burzę, szczekanie psa, polowanie czy trzask lodu. Wirtuozeria solisty jest tu środkiem, nie celem: ma oddać barwę, temperaturę i dramaturgię natury.
Po przerwie następuje zwrot ku wnętrzu: Robert Schumann i jego cykl pieśni „Miłość i życie kobiety” (Frauenliebe und Leben) – arcydzieło romantycznej psychologii, w którym muzyka staje się szeptem pamięci. To cykl o wyjątkowej konstrukcji: każda pieśń jest jak rozdział intymnego dziennika, a fortepian nie pełni roli akompaniatora, lecz drugiego bohatera – komentatora, świadka i współtwórcy emocji. Ciekawostką jest fakt, że Schumann stworzył ten cykl w swoim „roku pieśni” (1840), w czasie gwałtownego wybuchu twórczości wokalnej, związanego z przełomowym momentem w jego życiu prywatnym – małżeństwem z Clarą Wieck. Dzięki temu muzyka cyklu brzmi jak autentyczne wyznanie: delikatne, niekiedy kruche, a zarazem przenikliwe w prawdzie.
Finał należy do Mozarta i jego koncertowej arii „Ch’io mi scordi di te?” KV 505 – utworu wyjątkowego, bo łączy wokalną ekspresję z równorzędną, wirtuozowską partią fortepianu. To niemal miniaturowy dramat sceniczny, w którym głos i fortepian splatają się jak dwie postaci w dialogu: jedna prosi o zapomnienie, druga odpowiada pamięcią. Historia tej arii kryje w sobie piękną ciekawostkę: Mozart często wykonywał ją sam, siedząc przy fortepianie, co nadaje dziełu szczególną aurę intymności – jakby kompozytor jednocześnie opowiadał i komentował własne emocje. W tej muzyce dramat nie jest „krzykiem” – jest napięciem utrzymanym w złotej proporcji, w której elegancja i prawda spotykają się bez cienia przesady.
Realizatorzy i artyści
Wieczór poprowadzi Dariusz Mikulski – dyrygent, który łączy doświadczenie artysty estradowego z temperamentem pedagoga i twórcy projektów artystycznych. Pod jego batutą Orkiestra Sinfonia Masovia buduje brzmienie oparte na przejrzystości, stylowej świadomości i emocjonalnej prawdzie: od barokowej sprężystości, przez romantyczną miękkość, aż po klasyczną elegancję. To zespół, który potrafi być jednocześnie partnerem dla solistów i nośnikiem narracji – orkiestrą, która nie tylko „towarzyszy”, lecz współopowiada.
Soliści
Mattia Dugheri – gitara
Artysta obdarzony finezyjnym dźwiękiem i kulturą frazy, wnoszący do barokowego repertuaru lekkość i śródziemnomorski oddech;
Aleksandra Gudzio – mezzosopran
Artystka o imponującym dorobku konkursowym i scenicznym; absolwentka Akademii Muzycznej w Poznaniu (dyplom z wyróżnieniem), współpracująca z wiodącymi instytucjami i zespołami (m.in. Teatr Wielki – Opera Narodowa, Opera Nova, Capella Cracoviensis).
Stephan Matthias Lademann – fortepian
Pianista wywodzący się z tradycji najwyższej próby kameralistyki i akompaniamentu pieśniarskiego; związany z Wiedniem, występujący na najważniejszych estradach (m.in. Musikverein, Carnegie Hall, Teatro alla Scala), współpracownik wybitnych śpiewaków i profesor w zakresie interpretacji pieśni i oratoriów.
Luca Torrigiani – fortepian
partner wrażliwy i precyzyjny, dla którego rola fortepianu w Mozartowskiej arii staje się równorzędną „partią solową”, pełną blasku i inteligencji.
„Cztery Pory Roku i Życie Kobiety” to nie tylko zestaw arcydzieł. To opowieść o przemianie: o tym, jak natura zmienia światło, jak serce zmienia rytm, jak geniusz potrafi zamknąć w kilku taktach całą prawdę o pożegnaniu.
Ciekawostki, które warto „zabrać do ucha”
- Vivaldi dołączał do „Czterech pór roku” wiersze-objaśnienia, a w partyturze muzycznie „rysował” konkret: choćby szczekanie psa w altówkach w środkowej części „Wiosny” (Encyclopedia Britannica).
- „Miłość i życie kobiety” powstało w 1840 roku – roku szczególnego dla Schumanna: napisał wtedy ponad 130 pieśni i właśnie wtedy poślubił Klarę Wieck (Encyclopedia Britannica).
- KV 505 należy do najrzadszego rodzaju mozartowskich pereł: aria koncertowa z fortepianem obbligato i orkiestrą; Mozart ukończył ją 26 grudnia 1786 i planował wykonać partię fortepianu osobiście (Boston Baroque).
- Pabianice mają już własny rozdział „historii opery”: „Straszny Dwór” był pierwszą operową premierą w dziejach miasta (Fundacja MikulskiArt –) – i właśnie ta energia (artystyczna oraz wspólnotowa) powraca dziś w innym kostiumie: lirycznym, intymnym, ale równie wielkim.
Zaproszenie
Warto wsłuchać się w kilka szczegółów – to one czynią ten program wyjątkowym: w „Czterech porach roku” proszę wypatrywać muzycznych „gestów natury” (ptasich treli, burzy w smyczkach, lodu pękającego w gwałtownych figuracjach); w Schumannie – tego, jak fortepian dopowiada to, czego nie wypowiada głos, oraz jak cisza między frazami staje się częścią narracji; w Mozarcie – w idealnym balansie między dramatem a wdziękiem, gdzie każda emocja jest precyzyjnie odważona, a jednocześnie przejmująco prawdziwa.
Ten koncert jest propozycją dla tych, którzy chcą usłyszeć w muzyce coś więcej niż piękno: mapę świata i mapę uczuć, zapis natury i zapis człowieka. Vivaldi przynosi żywioł, Schumann – intymność, Mozart – światło. Razem tworzą wieczór, w którym czas nabiera znaczenia, a dźwięk staje się opowieścią.


